Wsparcie rodzica jest dla młodego zawodnika bardzo ważne, ale łatwo przekroczyć granicę między kibicowaniem a wywieraniem presji. Jaką rolę powinien więc pełnić rodzic na trybunach?
Drogi Rodzicu,
Czy pomyślałeś/aś kiedyś, że możesz źle wspierać swoje dziecko w trakcie sparingu, meczu ligowego, turnieju czy nawet na treningu? Wydaje się to banalnie proste, co może tutaj pójść nie tak?
Odpowiedź jest prosta – baaardzo dużo.
PODPOWIADANIE
Najgorszą możliwą rzeczą z perspektywy edukacji jest podpowiadanie w trakcie meczu. Ile razy słyszy się „podaj!”, „nie kiwaj”, „biegaj więcej” lub „podaj do zawodnika x”. Rodzice lubią w trakcie meczu przyjąć postawę „eksperta”, który wie najlepiej, co się dzieje na boisku. Często lepiej niż Trenerzy, którzy poświęcają lata na studia, kursy, staże. Tutaj posłużę się porównaniem, które mam nadzieje zobrazuje tą sytuacje.
Zamiast piłki nożnej jest lekcja matematyki. Zamiast treningów są lekcje. Zamiast meczu jest sprawdzian lub kartkówka. Czy jesteście obecni na sprawdzianach i kartkówkach i krzyczycie do dzieci: „możesz to jeszcze skrócić!” lub „najpierw mnożenie, potem dodawanie!”? To raczej się nie zdarza, a piłka nożna to dokładnie to samo. Zawodnik sam podejmuje decyzje na boisku. Jeśli popełni błąd to ma do tego pełno prawo, niech próbuje sam dojść do najlepszego rozwiązania. Podpowiadając dziecku zabieramy jego autonomię, więc nie spodziewajmy się, że będzie podejmował odpowiednie decyzje w przyszłości. Treningi to nauczanie i doskonalenie, a mecz to sprawdzian tego wszystkiego.
WZÓR RODZICA NA TRYBUNACH
Film 1 - obejrzyj
To skrajny przykład zachowania rodzica. Ale bardzo podobne komentarze słyszy się regularnie na meczach. Więc zależy nam na tym, żeby w Akademii GKS-u Katowice im. Jana Furtoka rodzice przychodzili na mecz po to, żeby obejrzeć jak gra jego dziecko i miło spędzić czas.
Czy jednak mamy siedzieć cicho w trakcie meczu? Można, ale oczywiście, jak komuś jest blisko do kibicowania tak jak na pierwszej drużynie to śmiało. Można bić brawa, śpiewać, cieszyć się, wspierać. Ale to wszystko w pozytywnej atmosferze, która będzie budować naszych zawodników. Dzieci muszą poradzić sobie z presją kibiców i ich dopingu z obu stron, bo piłkę nożną oglądają miliony i mamy nadzieje, że przed taką publicznością, jak najwięcej naszych zawodników będzie grało. Nie bądźmy jednak pierwszymi pseudokibicami w ich życiu!
DAJMY DOBRY PRZYKŁAD
Naszą aspiracją jest robienie wszystkiego na możliwie najwyższym poziomie. Zdajemy sobie sprawę, że inni często nas obserwują i chcą czerpać od nas inspiracje. Z rodzicami jest tak samo.
W mniejszych środowiskach nie mają rodzice często zbudowanej świadomości. Nie powinniśmy więc wdawać się w kłótnie, krzyczeć na sędziego, jak zrobi coś źle. Pamiętajmy, że najlepszych sędziów nie dają do meczu 10- czy 13-latków. Dają często takich, którzy uczą się tego ciężkiego zawodu.
Chcemy, żeby trenerzy, zawodnicy i rodzice prezentowali wysoki poziom kultury osobistej i potrafili wygrywać, ale też przegrywać. Ale zawsze z klasą. Oznacza to, że bez względu na wynik po meczu podajemy sobie ręce i dziękujemy za rywalizację, ale także sobie za doping. Dobrze, że rodzice kierowali się tymi samymi wartościami.
KIEDY POZNAĆ, ŻE PRZEKRACZA SIĘ GRANICE?
Są dwa proste wyznaczniki:
1. Trener zwraca rodzicowi uwagę – to więcej już nie powinno się powtórzyć.
2. Dziecko patrzy na rodzica po błędzie – to oznaka presji i lęku przed tym co powie rodzic. Powinno dać to do myślenia.
Koniec końców to dzieci są najważniejsze, więc niech same się wypowiedzą co sądzą o kibicowaniu dorosłych. Film jest po angielsku, ale do każdego na pewno dotrze sens wypowiedzi tych młodych sportowców.
Film 2 - obejrzyj